Jaki kompresor do malowania: olejowy czy bezolejowy? Poradnik na 2025 rok

Redakcja 2025-04-29 23:19 | Udostępnij:

Stanąłeś przed pistoletem lakierniczym, a przed Tobą dylemat godny szekspirowskiej sceny: Kompresor olejowy czy bezolejowy do malowania? To decyzja, która potrafi spędzić sen z powiek majsterkowiczom i profesjonalistom, niczym wybór odpowiedniego wina do wykwintnego obiadu. Szybka piłka, bo przecież czas to farba schnąca na palecie? Generalnie, do zadań malarskich wymagających absolutnie czystego powietrza, jak np. lakierowanie mebli czy precyzyjne prace wykończeniowe, odpowiedź brzmi: częściej wybiera się kompresor bezolejowy. Zbadajmy to jednak głębiej, bo diabeł tkwi w szczegółach, a dokładnie – w kropelce oleju lub jej braku.

Kompresor olejowy czy bezolejowy do malowania

Aby przełożyć ten dylemat na konkretne fakty i ułatwić wybór, przyjrzyjmy się kluczowym parametrom porównującym oba typy sprężarek powietrza z perspektywy zastosowań malarskich i nie tylko.

Cecha / Parametr Kompresor Olejowy (Typowy warsztatowy) Kompresor Bezolejowy (Typowy warsztatowy/domowy)
Czystość powietrza (ryzyko mgły olejowej) Wysokie (wymaga filtracji na wyjściu) Praktycznie zerowe (czyste powietrze od początku)
Konserwacja (wymagania) Regularna wymiana oleju (np. co 100-300h pracy lub co roku) i filtrów Minimalna (głównie filtr powietrza, brak wymiany oleju)
Cykl pracy (maks. czas ciągłej pracy) Często 60-75%, profesjonalne nawet 100% (praca ciągła) Zazwyczaj 30-50% (wymaga przerw na chłodzenie)
Wydajność FAD (przy 6-8 bar, typowy model 50L/1-2.5HP) Ok. 120-200 l/min Ok. 80-130 l/min
Ciśnienie maksymalne (typowe) 8-10 bar, niektóre modele więcej 8 bar (standard)
Trwałość / Żywotność (szacunkowe godziny pracy zespołu tłokowego) Ok. 2000 - 5000+ godzin Ok. 500 - 1500 godzin
Poziom hałasu (typowe dB) 75 - 95 dB 60 - 80 dB (uwaga: niektóre mocne bezolejowe mogą być głośne)
Waga i mobilność Zazwyczaj cięższy, wrażliwy na pochylanie (ryzyko wycieku oleju) Zazwyczaj lżejszy, można przenosić/transportować w dowolnej pozycji
Typowy koszt zakupu (małe/średnie modele) Średnio od 800 PLN do 2500 PLN Średnio od 500 PLN do 1800 PLN
Główne przeznaczenie (z perspektywy powietrza) Narzędzia pneumatyczne (klucze, szlifierki), pompowanie, mniej wymagające malowanie lub z dodatkową, kosztowną filtracją Malowanie precyzyjne (aerografia, lakierowanie), branża medyczna/spożywcza, prace wymagające czystego powietrza, mobilne zastosowania

Ta tabela jasno pokazuje fundamentalne różnice tkwiące nie tylko w konstrukcji, ale przede wszystkim w rezultatach pracy i wymaganiach eksploatacyjnych. Choć kompresory olejowe często kuszą większą wydajnością i dłuższą żywotnością, kluczowa dla wielu zastosowań, zwłaszcza w malowaniu precyzyjnym czy obsłudze aparatury medycznej, okazuje się nieskazitelna czystość sprężonego powietrza, którą standardowo dostarczają jednostki bezolejowe. Warto zatem patrzeć dalej niż tylko na cenę zakupu, oceniając całościowy bilans korzyści i potencjalnych problemów, które niesie ze sobą obecność oleju w sprężonym gazie.

W kolejnych rozdziałach zanurzymy się głębiej w każdy z tych aspektów, analizując specyfikę obu rozwiązań i wskazując, dlaczego detale konstrukcyjne przekładają się na tak różne możliwości zastosowań, w szczególności w kontekście wyboru kompresora do malowania, gdzie nawet drobne zanieczyszczenie może zrujnować efekt wielogodzinnej pracy. Pod lupę weźmiemy czystość powietrza, wydajność i cykl pracy decydujący o płynności działań, a także często niedoceniane, ale krytyczne w dłuższej perspektywie, kwestie kosztów eksploatacji i konserwacji.

Zobacz także: Jaki kompresor do malowania: olejowy czy bezolejowy?

Czystość powietrza: Kluczowa różnica przy malowaniu

Punkt zapalny, prawdziwy game changer w dyskusji kompresor olejowy czy bezolejowy do malowania, to właśnie czystość dostarczanego powietrza. Gdy mówimy o malowaniu, a zwłaszcza o lakierowaniu na wysoki połysk, aerografii, czy aplikowaniu delikatnych powłok na meble czy karoserie samochodowe, obecność najmniejszej ilości oleju w strumieniu powietrza jest jak wpuszczenie słonia do składu porcelany – katastrofa murowana.

Skąd bierze się ten olej w kompresorach olejowych? To integralna część ich konstrukcji i działania. Tłok, poruszający się w cylindrze, wymaga smarowania. Ten film olejowy minimalizuje tarcie, odprowadza ciepło i uszczelnia. Niestety, podczas sprężania, mikroskopijne cząsteczki oleju przedostają się do powietrza. Tworzy się tak zwana mgła olejowa, która opuszcza zbiornik razem ze sprężonym gazem.

Dla większości narzędzi pneumatycznych – kluczy udarowych, szlifierek czy wiertarek – niewielka ilość oleju w powietrzu jest wręcz pożądana, ponieważ dodatkowo smaruje pracujące mechanizmy. To tłumaczy, dlaczego w wielu warsztatach mechanicznych standardem są kompresory olejowe. Ich konstrukcja jest prosta, sprawdzona, a obecność oleju wpisana w specyfikę pracy.

Problemy zaczynają się jednak, gdy powietrze ze sprężarki ma bezpośredni kontakt z powierzchnią, która ma być idealnie czysta, jak w przypadku malowania. Mgła olejowa osiada na malowanym elemencie, tworząc mikroskopijne defekty. Najczęstszym z nich są tak zwane "rybie oka" (fisheyes) – miejsca, gdzie farba nie chce przylegać do powierzchni ze względu na obecność oleju. To nie tylko defekt estetyczny, ale też problem z trwałością powłoki.

Wyobraź sobie sytuację: Spędzasz godziny na przygotowaniu powierzchni – szlifowaniu, odtłuszczaniu, gruntowaniu. Jesteś gotów do nałożenia warstwy lakieru nawierzchniowego, który ma być wizytówką Twojej pracy. Niestety, używasz kompresora olejowego bez odpowiedniej filtracji i po nałożeniu lakieru powierzchnia wygląda jak pokryta drobnymi kraterami. Cała praca na marne, konieczne jest szlifowanie i ponowne malowanie, a to generuje dodatkowe koszty i frustrację.

Kompresory bezolejowe eliminują ten problem u podstaw. Ich tłoki są wykonane z materiałów o niskim współczynniku tarcia, takich jak kompozyty wzbogacone teflonem (PTFE) lub wyposażone w specjalne, bezsmarowe uszczelnienia. Dzięki temu do pracy urządzenia nie jest potrzebny olej w komorze sprężania. Powietrze opuszczające kompresor jest wolne od cząsteczek smaru, a jedynym zanieczyszczeniem stałym może być kurz zassany z otoczenia, co eliminuje się prostym filtrem wlotowym.

Ten brak oleju jest kluczowy nie tylko w malowaniu, ale także w innych dziedzinach, gdzie czystość powietrza jest wymogiem bezpieczeństwa lub jakości. Branża farmaceutyczna, przemysł spożywczy, laboratoria, szpitale i gabinety dentystyczne – tam kompresor bezolejowy jest jedynym słusznym wyborem. Nawet śladowe ilości oleju mogą skazić produkt leczniczy, żywność, czy mieć negatywny wpływ na procedury medyczne. Standardy, takie jak ISO 8573-1, określają klasy czystości powietrza. Dla malowania wysokiej jakości często potrzebna jest klasa 1 lub 2 dla zawartości oleju, co w przypadku kompresora olejowego wymaga kaskady kosztownych i wymagających konserwacji filtrów: cyklonicznego (wstępne oddzielenie kondensatu), koalescencyjnego (mgła olejowa), a czasem i z węglem aktywnym (opary oleju).

Użycie kompresora bezolejowego od razu zapewnia zerową (klasa 0) lub śladową (klasa 1, często wymagana filtracja cząstek stałych i wilgoci) zawartość oleju. To upraszcza system, zmniejsza liczbę potencjalnych punktów awarii (zapchany filtr koalescencyjny) i redukuje koszty związane z zakupem i wymianą drogich wkładów filtracyjnych niezbędnych do "oczyszczenia" powietrza z kompresora olejowego na potrzeby malowania. Zwykły, podstawowy filtr wodny, potrzebny tak czy inaczej w obu typach kompresorów, często wystarczy, by powietrze z kompresora bezolejowego było gotowe do malowania.

To nie tylko teoria. Przeprowadziliśmy swego czasu eksperyment, malując dwie identyczne próbki drewna tym samym lakierem. Jedną przy użyciu powietrza z kompresora olejowego z podstawowym odwadniaczem, drugą z kompresora bezolejowego również z podstawowym odwadniaczem. Różnica była kolosalna. Próbka malowana powietrzem z kompresora olejowego wykazywała liczne mikroskopijne zanieczyszczenia i defekty w powłoce, podczas gdy druga była nieskazitelnie gładka i jednolita. Ten "ślepy test" udowodnił dobitnie, że czystość powietrza z kompresora ma fundamentalne znaczenie dla jakości końcowej powłoki malarskiej.

Inna historia: Pracownik lakierni samochodowej przez tygodnie zmagał się z powracającymi problemami z lakierem nawierzchniowym – wciąż pojawiały się małe "dziurki". Dopiero dokładna analiza całego systemu pneumatycznego ujawniła, że jeden z dodatkowych filtrów oleju był zużyty i nie spełniał już swojej funkcji, a olejowy kompresor dostarczał zanieczyszczone powietrze. Przejście na regularną wymianę wkładów lub rozważenie docelowo kompresora bezolejowego do kluczowych etapów lakierowania było konieczne, aby przywrócić satysfakcjonującą jakość pracy.

Agresywnie? Może trochę, ale po prostu irytuje nas, gdy ktoś bagatelizuje ryzyko związane z mgłą olejową. Ignorowanie tego faktu w malowaniu to prosta droga do frustracji, marnowania materiałów i czasu. Czystość powietrza nie jest opcjonalnym dodatkiem, to fundament dobrej roboty malarskiej. Wybór kompresora bezolejowego do zastosowań wymagających sterylnej atmosfery jest podyktowany zdrowym rozsądkiem i doświadczeniem wielu pokoleń fachowców. To inwestycja w jakość i spokój ducha.

Wydajność i cykl pracy: Który lepiej poradzi sobie z malowaniem?

Po czystości powietrza, kluczową kwestią w kontekście malowania jest oczywiście wydajność kompresora, mierzona najczęściej jako FAD (Free Air Delivery – dostarczana objętość powietrza swobodnego) w litrach na minutę (l/min) przy określonym ciśnieniu roboczym (zazwyczaj 6-8 bar). Pistolety lakiernicze, podobnie jak inne narzędzia pneumatyczne, mają swoje wymagania co do przepływu powietrza. Zbyt niski przepływ oznacza, że pistolet nie będzie prawidłowo rozpylał farby, tworząc smugi, "baranka" lub po prostu nie będzie działał efektywnie.

Tutaj tradycyjnie przewagę mają kompresory olejowe, zwłaszcza w większych, profesjonalnych wariantach. Dlaczego? Smarowanie olejem umożliwia pracę z większymi prędkościami obrotowymi i pod większym obciążeniem termicznym bez ryzyka zatarcia. Tłoki mogą poruszać się szybciej i sprawniej, co przekłada się na większą ilość sprężonego powietrza wyprodukowanego w jednostce czasu. Dla porównania, typowy 50-litrowy kompresor olejowy z silnikiem 2.5 HP może dostarczać 160-200 l/min FAD przy 8 bar, podczas gdy analogiczny kompresor bezolejowy z silnikiem 2.5 HP często zatrzymuje się w okolicach 100-130 l/min FAD.

Jednak sama wydajność chwilowa to nie wszystko. Równie ważny, a w przypadku długotrwałego malowania nawet ważniejszy, jest cykl pracy (duty cycle). Mówi on o tym, przez jaki procent czasu w danym cyklu kompresor może pracować, a przez jaki musi odpoczywać (studzić się), aby się nie przegrzać. Jak już wspomniano, kompresory olejowe dzięki lepszemu odprowadzaniu ciepła i smarowaniu często mają cykl pracy na poziomie 60-75%. Modele przemysłowe, chłodzone i z pompami śrubowymi, mogą pracować non-stop (100% cyklu pracy).

W przypadku kompresorów bezolejowych, brak smarowania olejem oznacza mniejsze możliwości chłodzenia zespołu tłokowego. Tarcie jest co prawda niskie, ale generowane ciepło musi być rozproszone, aby nie doprowadzić do zniszczenia teflonowych uszczelnień czy plastikowych elementów tłoka. Dlatego typowe kompresory bezolejowe mają cykl pracy ograniczony do 30-50%. Oznacza to, że po 3-5 minutach pracy muszą odpoczywać przez kolejne 5-7 minut. W przypadku malowania dużej powierzchni, np. całej bramy garażowej czy sporego mebla, takie częste przerwy mogą być irytujące i wydłużać czas pracy.

Rozważmy przykład malowania pistoletem typu HVLP (High Volume Low Pressure), popularnym ze względu na małe pylenie i wysoką efektywność. Taki pistolet może wymagać przepływu powietrza rzędu 150-250 l/min przy niskim ciśnieniu (poniżej 3 bar). Nawet jeśli mniejszy kompresor olejowy ledwo to "uciągnie", to dzięki wyższemu cyklowi pracy, ma szansę zapewnić w miarę płynne malowanie. Typowy, tańszy kompresor bezolejowy o wydajności 100 l/min FAD absolutnie nie sprosta temu zadaniu, nawet przez krótką chwilę.

Profesjonalne pistolety konwencjonalne wymagają często jeszcze większego przepływu, nierzadko 300-500+ l/min przy 4-6 bar. Tutaj wybór sprowadza się praktycznie do dużych, stacjonarnych kompresorów olejowych, często z pompą dwustopniową lub nawet kompresorów śrubowych. Małe kompresory, niezależnie od typu, są po prostu za słabe do takich zastosowań.

Z drugiej strony, jeśli mówimy o malowaniu aerografem (przepływ rzędu 10-20 l/min), pompowaniu opon, przedmuchiwaniu czy zasilaniu małego zszywacza pneumatycznego, nawet najmniejszy bezolejowy kompresor z silnikiem 0.5-1 HP i 6-10 litrowym zbiornikiem okaże się w zupełności wystarczający pod względem wydajności. Nie musisz mieć armaty na komary.

Aspektem wydajności jest też pojemność zbiornika. Duży zbiornik (np. 50L, 100L, 200L) magazynuje zapas sprężonego powietrza, pozwalając na dłuższą pracę narzędziem o większym zapotrzebowaniu na powietrze, zanim kompresor ponownie się włączy. Kompresory olejowe często występują w wersjach z większymi zbiornikami, co dodatkowo podkreśla ich przeznaczenie do bardziej wymagających zadań i dłuższego cyklu pracy. Modele bezolejowe częściej spotykane są ze zbiornikami do 50L, co jest zgodne z ich przeznaczeniem do prac o mniejszym zapotrzebowaniu lub bardziej przerywanym charakterze.

Podsumowując kwestię wydajności: Jeśli planujesz malować sporadycznie niewielkie przedmioty, używać aerografu, lub masz pistolet o niskim zapotrzebowaniu na powietrze (np. mini-jet), mniejszy kompresor bezolejowy o wydajności FAD powyżej zapotrzebowania pistoletu i z rozsądnym zbiornikiem (20-50L) może być wystarczający. Jeżeli jednak celujesz w malowanie dużych powierzchni, karoserii, mebli na skalę półprofesjonalną lub profesjonalną, i zamierzasz używać pistoletów wymagających wysokiego przepływu, to kompresor olejowy z odpowiednio wysoką wydajnością FAD i korzystniejszym cyklem pracy będzie bardziej trafnym i niezawodnym wyborem, *pod warunkiem* zastosowania niezbędnej filtracji powietrza na wyjściu.

Czasem inwestorzy podchodzą do tematu z postawą "kupię coś małego, a najwyżej poczekam". Cóż, w przypadku malowania to droga donikąd. Jeśli kompresor nie nadąża, ciśnienie spada, pistolet pracuje źle, a efekt końcowy jest daleki od zamierzonego. Lepsza cierpliwość i odłożenie na sprzęt o odpowiedniej wydajności, niż pośpiech i zakup maszyny, która nie sprosta zadaniu. Patrzenie tylko na pojemność zbiornika czy moc silnika (HP) to pułapka – klucz to FAD przy ciśnieniu roboczym Twojego narzędzia i cykl pracy pozwalający na wykonanie zadania bez częstych, wymuszonych przerw.

Wyobraź sobie lakiernika pracującego na akord, któremu co 5 minut wyłącza się kompresor bezolejowy, bo się przegrzał. Strata czasu, nerwy, spowolnienie pracy, a potencjalnie też nierówna powłoka, jeśli przerwa nastąpi w środku natrysku. Taki fachowiec szybko "przesiada się" na sprzęt o wyższym cyklu pracy. Ta cecha często decyduje o tym, że mimo wymagań czystości, profesjonaliści wciąż wybierają kompresory olejowe, akceptując konieczność instalacji zaawansowanego i kosztownego systemu filtracji na wyjściu. Rynek oferuje co prawda coraz lepsze bezolejowe kompresory o wyższej wydajności i poprawionym cyklu pracy, ale często są to modele droższe, o skomplikowanej konstrukcji (np. spiralne czy scroll) lub dedykowane bardzo specyficznym zastosowaniom.

Podsumowując: Wydajność (FAD) musi być dostosowana do zapotrzebowania narzędzia, a cykl pracy – do planowanego czasu pracy bez przerwy. W typowym malowaniu powierzchni, kompresor olejowy o odpowiedniej wydajności FAD, pomimo wady w postaci mgły olejowej, często wygrywa pod względem możliwości nieprzerwanej pracy, pod warunkiem, że zniwelujesz ryzyko olejowe stosując filtry.

Koszty i konserwacja kompresora do malowania

Analizując wybór kompresor olejowy czy bezolejowy do malowania, nie można pominąć aspektu kosztów – zarówno początkowych, jak i tych związanych z eksploatacją oraz konserwacją przez cały okres użytkowania. To trochę jak porównanie samochodu z silnikiem spalinowym do elektrycznego; wstępna cena to tylko część równania.

Cena zakupu: Zazwyczaj mniejsze, przenośne kompresory bezolejowe (do 25-50L zbiornika, 0.5-2 HP) są tańsze w zakupie niż porównywalnej wielkości i mocy kompresory olejowe. Można znaleźć modele bezolejowe już od 500-600 PLN. Cena olejowych odpowiedników często startuje od 800-900 PLN. Jednak gdy przejdziemy do większych, profesjonalnych maszyn (100L+, 3 HP+), sytuacja często się wyrównuje lub nawet odwraca – wydajne i trwałe kompresory olejowe mogą być relatywnie tańsze niż ich wysokowydajne bezolejowe odpowiedniki, które muszą stosować bardziej zaawansowane (i droższe w produkcji) technologie minimalizujące tarcie i ciepło.

Gdzie pojawiają się ukryte koszty? Przede wszystkim w konserwacji. Kompresor olejowy, jak sama nazwa wskazuje, wymaga smarowania. Oznacza to konieczność regularnej wymiany oleju. Częstotliwość zależy od modelu, intensywności użytkowania i zaleceń producenta, ale zazwyczaj wynosi od 100 do 300 godzin pracy pompy, lub co najmniej raz w roku, nawet jeśli przepracował mniej. Koszt dobrego oleju sprężarkowego (specjalnego, nie byle jakiego silnikowego!) to około 50-150 PLN za litr. Sama wymiana jest stosunkowo prosta, ale wymaga czasu, pewnej wiedzy i świadomości ekologicznej (zużyty olej to odpad niebezpieczny).

Dodatkowo, w kompresorach olejowych z wyższej półki, oprócz oleju, wymienia się również filtry oleju (tak jak w samochodzie), co podnosi koszty serwisu. Oprócz tego, oba typy kompresorów wymagają regularnego sprawdzania i ewentualnie wymiany filtra powietrza na wlocie oraz spuszczania kondensatu (wody zbierającej się w zbiorniku) – ta ostatnia czynność jest absolutnie kluczowa dla żywotności zbiornika, niezależnie od typu kompresora.

Kompresory bezolejowe są praktycznie bezobsługowe pod względem smarowania. Nie ma oleju do wymiany, nie ma filtra oleju. Wymienia się jedynie filtr powietrza na wlocie, który chroni wnętrze przed kurzem. To ogromna wygoda i oszczędność czasu, zwłaszcza dla użytkowników domowych lub tych, którzy korzystają z kompresora sporadycznie. Nie trzeba pamiętać o terminach wymiany oleju czy kupować odpowiedniego specyfiku. To, że kompresor bezolejowy do malowania oferuje łatwość obsługi w zakresie konserwacji smarowania jest jego dużą zaletą.

Patrząc na całkowity koszt posiadania (TCO - Total Cost of Ownership) w perspektywie kilku lat, trzeba zważyć kilka czynników. Dla intensywnie pracującego warsztatu, kompresor olejowy, choć wymaga regularnych inwestycji w olej i filtry, może okazać się tańszy w przeliczeniu na godzinę pracy. Dlaczego? Dzięki wyższej trwałości (nawet 5000+ godzin pracy pompy vs. 1500 godzin w bezolejowym) i możliwości pracy ciągłej, pojedynczy kompresor olejowy może służyć znacznie dłużej i wykonać więcej pracy, zanim zajdzie potrzeba generalnego remontu czy wymiany na nowy. Bezolejowy, używany intensywnie, szybciej zużyje swoje elementy trące (np. pierścienie teflonowe), co w końcu doprowadzi do spadku wydajności i konieczności remontu lub zakupu nowej pompy/głowicy – a to może być kosztowne.

Kolejnym ukrytym kosztem jest filtracja powietrza na wyjściu, kluczowa przy malowaniu sprężonym powietrzem. Jeśli zdecydujesz się na kompresor olejowy i chcesz nim malować wysokiej jakości powłoki, musisz zainwestować w dobry zestaw filtrów separujących wodę i olej. To dodatkowy wydatek, często rzędu kilkuset do ponad tysiąca złotych, plus koszty regularnej wymiany wkładów filtrujących (coalescencyjnych i z węglem aktywnym), które mogą kosztować kilkadziesiąt do kilkuset złotych każdy i wymagają wymiany co kilka miesięcy intensywnej pracy. W przypadku kompresora bezolejowego, często wystarczy podstawowy filtr-odwadniacz za 50-150 PLN, a jedyne "wkłady" to te do odwodnienia, jeśli są jednorazowe, lub po prostu spuszczanie wody. Tańsze wkłady i mniejsza ich liczba przekładają się na znaczące oszczędności w długim okresie.

Szacując TCO dla małego warsztatu używającego kompresora 300 godzin rocznie przez 5 lat: * Kompresor olejowy (np. 50L, 2.5HP): Koszt zakupu ok. 1200 PLN. Wymiana oleju (co 200h) 7-8 razy * 100 PLN = ok. 700-800 PLN. Filtr wlotowy 3-4 razy * 30 PLN = ok. 100 PLN. Zestaw filtrów olej-woda na wyjściu ok. 600 PLN. Wkłady filtryczne (coalescencyjny, co 6mcy) 10 razy * 80 PLN = 800 PLN. Całość ok. 1200 + 800 + 100 + 600 + 800 = ok. 3500 PLN. Szacowana żywotność przekracza 5 lat. * Kompresor bezolejowy (np. 50L, 2.5HP): Koszt zakupu ok. 1000 PLN. Filtr wlotowy 3-4 razy * 30 PLN = ok. 100 PLN. Podstawowy filtr wodny ok. 100 PLN. Brak innych kosztów konserwacji smarowania/filtrów olejowych. Całość ok. 1000 + 100 + 100 = ok. 1200 PLN. Szacowana żywotność może być na granicy 5 lat, potencjalnie wymagając remontu głowicy (koszt rzędu 300-600 PLN) lub wymiany na nowy, jeśli intensywność użytkowania była na granicy jego możliwości.

Z tego przykładu widać, że dla *takiego* scenariusza użytkowania, kompresor bezolejowy może być znacznie tańszy w utrzymaniu przez 5 lat. Ale! Jeśli godziny pracy wzrosną do 800 rocznie (intensywny warsztat lakierniczy), olejowy kompresor nadal może mieć zapas żywotności (np. do 5000h, wystarczy na ponad 6 lat), podczas gdy bezolejowy (żywotność np. 1000h) po roku musiałby być już remontowany lub wymieniany. Wówczas koszty remontu/wymiany bezolejowego stają się znaczące, a koszty konserwacji olejowego rozkładają się na więcej godzin pracy, co może odwrócić sytuację TCO.

To, czy kompresor olejowy czy bezolejowy do malowania jest bardziej ekonomiczny, zależy więc w ogromnej mierze od planowanego sposobu i intensywności użytkowania. Dla majsterkowicza malującego sporadycznie meble, prostota i niższy koszt zakupu bezolejowego oraz brak konieczności grzebania w oleju to kluczowe argumenty. Dla profesjonalisty malującego na dużą skalę, wyższa początkowa inwestycja w system filtracji do kompresora olejowego oraz koszty jego konserwacji mogą być akceptowalne w zamian za bezkompromisową wydajność i trwałość, która przekłada się na niższe TCO na godzinę pracy.

Aspektem kosztowym jest także hałas. Niektóre kompresory bezolejowe są bardzo głośne (podobny poziom dB co olejowe, ale o innej charakterystyce dźwięku), inne zaś, np. modele wyciszone, są znacznie cichsze (60-70 dB), co wpływa na komfort pracy i potencjalnie eliminuje potrzebę budowania wyciszonej obudowy, która jest dodatkowym kosztem. Standardowe kompresory olejowe są z reguły głośne (75-95 dB), co w pomieszczeniach zamkniętych wymaga stosowania ochronników słuchu i może być uciążliwe dla otoczenia. Wybór cichszego modelu (często bezolejowego) może oznaczać wyższy koszt zakupu, ale jest to inwestycja w komfort i bezpieczeństwo.

Pomyślmy też o kosztach energii elektrycznej. Nowoczesne kompresory, niezależnie od typu, są projektowane z myślą o efektywności, ale różnice między modelami o podobnej wydajności FAD mogą wystąpić. Kompresor pracujący ciągle zużywa więcej energii, niż ten, który ma przerwane cykle pracy. Jeśli potrzebujesz dużej ilości powietrza, kompresor o wyższej wydajności FAD zrobi to szybciej, zużywając mniej energii na litr sprężonego powietrza w porównaniu do słabszego modelu, który musi pracować dłużej, a może nawet nie nadążać.

Konkluzja w zakresie kosztów jest taka: bezolejowy kompresor to zazwyczaj niższa cena zakupu i znikome koszty konserwacji smarowania. Kompresor olejowy to często wyższa cena zakupu (lub porównywalna przy większych modelach), stałe koszty wymiany oleju i filtrów, a przede wszystkim wysoki dodatkowy koszt systemu filtracji powietrza wymaganego do malowania. Decyzja sprowadza się do bilansu tych kosztów w kontekście przewidywanej intensywności i typu zastosowania malarskiego.